Libido bez smyczy - niedopasowanie temperamentów

Przez ostanie miesiące nie mogę się oprzeć wrażeniu, że coraz więcej par cierpi na tzw. niedopasowanie temperamentów. Dostaję od Was listy i wsłuchuję się w różne historie w gronie znajomych, traktujące o tym, że ktoś ma nieposkromiony apetyt na seks, a ktoś inny nie ma go praktycznie wcale. Najczęściej w proporcji 1:0, czyli chłopcy są na tak, a dziewczynki na nie. W takich momentach od razu zapala mi się lampka z pytaniem, ile seksu to już dużo, a ile to za mało? Pewnie znudziliście się już słowem „norma partnerska”, o której to piszę niemal w każdym tekście. Nie da się jednak o niej nie wspominać, kiedy głównym filarem związku jest wzajemny szacunek, dbanie o swój komfort i  nie przymuszanie nikogo do niczego. Podczas pisania tego artykułu, na YouTube szalała Kora ze swoją piosenką „Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech”. Otóż to, złota zasada brzmi „nic na siłę”. Wiszącą nad związkiem presją spełniania „obowiązków”, możemy tylko spowodować, że nasza partnerka straci oddech i zapał do jakikolwiek aktywności (o niechęci do seksu pisałam we wpisie „Kiedy seksu się nie chce. Pożądanie nie na żądanie”). Namawianie, przekonywanie, argumentowanie na nic się nie zda, jeśli nie poznamy przemyśleń drugiej strony. Liczcie się jednak z odpowiedzią „nie wiem”. Nie wiem dlaczego nie mam teraz ochoty na seks, ani co mogłoby mi sprawić przyjemność. Nie wiem, czemu jeszcze miesiąc temu byłam boginią seksu, a teraz ciągle wykręcam się przysłowiowym bólem głowy. Analogiczna sytuacja dotyczy mężczyzn i nie wierzcie w mit, że im zawsze się chce i zawsze mogą.

Kiedy ciału ciągle mało

Niektóre osoby od początku etapu dojrzewania wykazują nieskrępowane zainteresowanie seksualnością. Szybko weszły w pozytywną masturbację, interesowały się filmami i czasopismami erotycznymi. Inne osoby później odkryły swoją cielesność, zmysły i oddały się jej w pełni, płynąc z nią na fali uniesień. Jeszcze inne potraktowały seks jako odwet za dawne krzywdy i swoim zachowaniem redukują lęk i napięcie. Widzieliście film „Wstyd” w reżyserii Steve’a McQueena? Niemożność stworzenia bliskich relacji i uczuciowy głód, to dysonans, którego seksoholicy nie potrafią przeskoczyć. Jak w każdym uzależnieniu, zaczyna się od pułapki przyjemności, która szybko zamienia się w niepohamowany niczym przymus zaspokajania swoich potrzeb. Spełnienie fizyczne nie równa się temu psychicznemu, a chęć uprawiania seksu wcale nie jest powiązana z wysokim libido. Skupmy się jednak na tym magicznym i często akcentowanym słowie na „L”.

Niedopasowanie temperamentów – libido na huśtawce

Jeśli zapytacie mnie w liście wprost, czy jest jakaś recepta na długie, intensywne i obustronnie angażujące życie seksualne, to odpowiem Wam „tak” ale pod jednym warunkiem. Obie strony mają za zadanie w równym stopniu pielęgnować związek, czyli mówiąc bez ogródek, po prostu nad nim pracować. Wspólne mieszkanie przed ślubem, czy eksperymenty młodości nie są gwarancją sukcesu w przyszłości, choć oczywiście zwiększają szanse i pozwalają zbadać reaktywność naszego ciała. Wszystko może być  prostolinijnie idealne, dopóki na świat nie przyjdzie dziecko, nie wkradnie się rutyna, nie wywiąże kłótnia lub np. trzeba będzie pomieszkać chwilę z teściami. Pożądanie jest jak fala, przypływa i odpływa. Zanim pojawią się w Waszej sypialni takie odważne słowa, jak seksoholik lub oziębła kobieta, warto przyjrzeć się kilku przyczynom, które mogą wywołać niedopasowanie temperamentów:

  1. Sowa i skowronek

Ta kwestia może wydawać się banalna, ale jeśli mam być rzetelna, to przedstawię Wam każdą, nawet najmniejszą przyczynę, bo z doświadczenia coachingowego wiem, że czasem w małych, prozaicznych rzeczach kryje się największe licho. Doskonale wiemy, że są osoby, które funkcjonują lepiej rano, inni z kolei wieczorem. Faza dnia może być silnie powiązana z fazą podniecenia. Mężczyźni rano są z natury gotowi do działania, a kobiety…to zależy. Często przeszkadza nam rozczochrany wygląd, nieświeży oddech. Podobno mężczyźni uwielbiają ten naturalny, niczym nie udoskonalony stan, ale kobiety mają chyba nieco odmienne zdanie na ten temat. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się kompromis.

  1. Wiek

Kiedyś pisałam już o tym, że największe pożądanie u mężczyzn przypada na wiek ok. 20 lat, zaś kobiety rozbudzają się seksualnie po 30tce. Nie jest to żaden wyznacznik ani reguła wykuta w kamieniu. W tej kwestii najważniejszymi czynnikami jest stan zakochania lub/i chęć zdobywania nowych doświadczeń, zaufanie, bliskość, przywiązanie. Chemia w mózgu rodzi się poprzez chemię ciał, gestów, słów.

  1. Anatomia

Za duży, za mały, za ciasna… pochwa jest na tyle elastyczna, że niezależnie od wyglądu członka powinna dopasować się do jego anatomii. Powinna, bo mimo wszystko często stosunek wywołuje dyskomfort. W krytycznych przypadkach może dojść do dyspareunii (bolesność podczas stosunku) lub pochwicy (silne zaciśnięcie mięśni wykluczające penetrację, a nawet użycie tamponu). W pierwszej kolejności warto udać się do lekarza, aby wykluczyć wszelkie objawy chorobowe. Rozwiązaniem może być przetestowanie różnych pozycji i wybranie tej najbardziej preferowanej. Znacie Alfreda Kinseya? Amerykańskiego biologa, który po kilku nieudanych stosunkach seksualnych ze swoją żoną i kilku innych perypetiach został słynnym badaczem ludzkiej seksualności? Kinsey przeprowadził ok. 10 000 wywiadów z dorosłymi mężczyznami i kobietami, singlami, małżonkami, prostytutkami, hetero, homo i bi. Na tej podstawie stworzył dwie publikacje, które, co prawda zostały skrytykowane, ale mimo wszystko wyszły poza ramy amerykańskiej pruderii. Film o słynnym badaczu świetnie obrazuje, jak prosta zmiana pozycji podczas łóżkowych ekscesów, może zamienić życie seksualne w dziką przyjemność. Kolejnym rozwiązaniem może stać się zwykły żel nawilżający, który potrafi czynić cuda. Nic jednak nie zastąpi odpowiednich pieszczot i przyjaznej atmosfery.

  1. Celne pieszczoty

Dotyk jest kluczem, który otwiera niejedne drzwi. Po raz kolejny piosenka Mannamu udowadnia, że pośpiech jest niewskazany. Wrażliwość naszego ciała jest tak indywidualną sprawą, że trudno znaleźć uniwersum, które pozwoli na zastosowanie się do ogólnych zasad. Dlatego tak ważna jest rozmowa, badanie swoich ciał, wręcz zabawa w lekarza. Z drugiej strony „szybkie numerki” też są w cenie, w zależności od sytuacji i aktu spontaniczności.

     5. Przesyt seksualnością

Rozerotyzowanie i przeseksualizowanie to znak naszych czasów. Gdzie nie spojrzymy, tam seks, nagość, koronkowa bielizna, przypominająca nam jacy powinniśmy być w łóżku. Nic dziwnego, że w pewnym momencie można mieć dość. Odpoczynek i wylogowanie się na chwilę z życia intymnego, może być pomocne, jak chwilowa rozłąka, która istniej tylko po to, aby można było za chwilę zatęsknić.

Możecie mi wierzyć albo nie, ale niedopasowanie temperamentów często istnieje w naszych głowach i często wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy faktycznie potrzebuję seksu 3, 5, 10 razy w tygodniu? Co mi daje moja seksualność? Jak mogę zrealizować swoje potrzeby w zgodzie z partnerem/ką? Jakie inne formy aktywności seksualnej mogą mnie zaspokoić? Wiele podobnych historii zakończyło się ślubem. Wygrała relacja, przyjaźń i wspólne dbanie o siebie, a nie seks. I choć to niezmiernie ważny temat w życiu, to da się tak rozwiązać wszystkie problemy, aby obie strony na tym zyskały.

Rozgrzewka coachingowa:

Co najgorszego może się stać w sytuacji, kiedy przez tydzień, miesiąc, dwa nie ma seksu?

Co jest dla Ciebie najważniejsze w relacji, związku? Jak wygląda hierarchia Twoich priorytetów?

Za co cenisz swojego partnera, partnerkę?

Czego oczekujesz od partnera, a czego Twój partner oczekuje od Ciebie?

Czy jesteś osobą zdolną do kompromisów?

 

Sex-stories.pl

Komentrze (1)

  1. Kolejny ciekawy temat. Czekam z niecierpliwością na kolejny wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *