Orgazm, Klimt

Trwa zaledwie klika sekund, a potrafi wywołać stany nieporównywalne z niczym innym: euforię, ekstazę, nieskończoną doskonałość. Aż chciałoby się zatrzymać moment fizycznego uniesienia w stop klatce. Podczas orgazmu zawęża się nasze pole świadomości, neurony używają życia w płatach czołowych. Z drugiej strony tych klika sekund może przesądzić o tym, czy seks spełnił nasze oczekiwania i czy partner może pochwalić się sukcesem. Zagadnienie orgazmu jest w świecie seksu tak wymagające, tak pożądane, że powstała wokół niego cała gama mitów, bardzo często prowadzących do zbędnych frustracji i ograniczających czerpanie przyjemności z poprzedzających go pieszczot. Zamiast koncentrować się na przyjemności, myślimy o tym w jaki sposób wejść na ten upragniony szczyt, jakim jest orgazm.

Analizę tematu warto zacząć od kilku faktów. Na intensywność i ogólną możliwość odczuwania orgazmu ma wpływ wiele czynników biologicznych: odpowiedni poziom hormonów, stan układu nerwowego oraz naczyniowego.  Co ciekawe, najnowsze badania dowodzą, że na zdolność osiągania orgazmu oraz częstotliwość jego przeżywania w 45% wpływ mają także geny. Niebagatelną rolę odgrywają czynniki kulturowe i emocjonalne. Trudno sobie wyobrazić fanfary i kaskady przyjemności po ciężkim, stresującym dniu pracy, czy z przypadkowo poznanym mężczyzną, który nie wzbudza w nas szczególnej namiętności. Wszystko zaczyna się od pożądania. Do budowania ekstremalnych doznań potrzebna jest intymna przestrzeń i duży zapas niezmąconego niczym czasu. A także dawka wiedzy. Biorąc pod uwagę fakt, że najwyższą formę, jeżeli chodzi o zdolność do przeżywania orgazmów kobiety osiągają w okolicach 30-tki, nie należy się zrażać, tylko konsekwentnie dążyć do poznawania swojej seksualności.

Najsłynniejszy orgazm to orgazm pochwowy

Mit. Jest to mit stworzony przez samego Zygmunta Freuda. Uważał on bowiem, że orgazm pochwowy to szczyt doskonałości i może być osiągany tylko przez kobiety dojrzałe (czytaj: doświadczone). Dla odmiany  stymulacja łechtaczki, to droga do orgazmu dla laików w kwestii seksualności. Nie zważając na argumenty Freuda, przedstawiam Wam kilka rodzajów orgazmów, aby rozbudzić w Was nowe ścieżki neuronalne prowadzące do tej upragnionej fazy przyjemności:

  1. Orgazm pochwowy osiąga ok. 20-30% kobiet. Mówiąc najprościej jest on wywoływany za pomocą ruchów frykcyjnych penisa w pochwie. Podczas stosunku stymulowany jest punkt G oraz szyjka macicy, ale najważniejsze jest połączenie samego aktu z pieszczotami i ocieraniem się intymnych części ciała. W fazie wzmożonego podniecenia, tworzy się platforma orgazmiczna, następuje silne przekrwienie ścianek pochwy, aż w końcu dojdzie do skurczów pochwy i macicy, a ostatnią fazą jest rozluźnienie.
  2. Orgazm łechtaczkowy otrzymuje lepszy wynik, bo ok. 60-80% skuteczności wśród kobiet. Niektórzy twierdzą, że ten orgazm wywołuje bardziej intensywne doznania, dlatego że łechtaczka jest odpowiednikiem penisa u mężczyzny. Posiada ok. 8 tyś połączeń nerwowych (niemal 2 razy więcej niż w penisie), co predestynuje ją do roli najbardziej wrażliwego organu kobiecego. Mówi się, że łechtaczka to jedyny punkt na mapie kobiecego ciała, który został stworzony tylko i wyłącznie do odczuwania przyjemności. Pozostawiam do Waszych rozważań, który orgazm bardziej przybliża Was do gwiazd;)
  3. Orgazm oralny – tzw. miłość francuska może być nie tylko elementem gry wstępnej ale także docelowo stać się sposobem na osiągniecie eksplozji przyjemności. Seks oralny wymaga uważności, dobrej techniki, skupienia oraz dużej dawki wzajemnych chęci. Być może jest to klucz do zbudowania takiego poziomu intymności, który gwarantuje fajerwerki.
  4. Orgazm analny – popularny nie tylko wśród par homoseksualnych, ale także wśród kobiet. Co więcej, zdarza się, że to kobieta przejmuje rolę mężczyzny i za pomocą specjalnego pasa ze sztucznym penisem może w ten sam sposób zaspokoić swojego partnera.
  5. Orgazm taktylny (dotykowy) – pamiętacie genialny film „Nietykalni”? Główny bohater, mimo pewnej usterki zdrowotnej, znał się na życiu jak mało kto. Nauczył swojego opiekuna (a w końcu także i najlepszego przyjaciela), że w życiu małe przyjemności mogą stać się tymi najbardziej wartościowymi i najintensywniejszymi. Takie doznania zapewniał, zdaniem bohatera, masaż uszu, który jest niezwykle wyrafinowaną usługą wśród domów uciech 😉

Niektóre kobiety są w stanie osiągnąć niekłamaną przyjemność w trakcie stymulacji wzgórka łonowego, piersi, szyi, a nawet cewki moczowej! W tym miejscu mam apel do wszystkich Panów, którzy przeczytali ten wpis – nie zapominajcie proszę, że uważność i cierpliwość mogą doprowadzić Waszą partnerkę do nieznanych wcześniej form osiągania orgazmu ;>

6. Orgazm powstały w wyniku wyobrażeń i fantazji – czy to poczynionych spontanicznie w ciągu dnia, czy to w nocy, podczas sennych marzeń. Wśród dojrzewający chłopcy naturalną fazą oznaki dorastania są polucje nocne. A czy Wam zdarzył się kiedyś tak intensywny scenariusz snu, że przeżyłyście orgazm?

Aby doszło do wymienionych wyżej orgazmów należy wziąć pod uwagę trzy miejsca najbardziej wrażliwe na stymulację:

  • Punkt G – nazwany na cześć niemieckiego lekarza Ernsta Gräfenberga, znajduje się na przedniej ścianie pochwy, ok. 5 cm od wejścia. Łatwo go wyczuć po włożeniu wskazującego palca i zgięciu go w połowie
  • Punkt A (tzw. strefa AFE) – znajduje się na przedniej ścianie pochwy, blisko szyjki macicy
  • Żołądź łechtaczki – łechtaczka może różnić się kształtem i wielkością, żołądź ma ok. 5 mm średnicy. Przy podnieceniu łechtaczka doznaje wzwodu, nabrzmiewa. Jej odnogi sięgają daleko w głąb pochwy.

Masturbacja uczy osiągania orgazmu

Prawda. Masturbacja pomaga w zrozumieniu naszego ciała. Już w wieku dziecięcym zaczynamy interesować się tym, co przeciwna płeć posiada w spodniach i pod sukienką, ale też co posiadamy sami. Jest to naturalny etap naszego rozwoju. Oglądamy swoje narządy w lusterku, dotykamy się, sprawdzamy naszą reaktywność na różne bodźce, przełamujemy swój wstyd i lęk przed nowością. Badania seksuologiczne dowodzą, że kobiety osiągają orgazm najczęściej podczas masturbacji, ponieważ potrafią dostosować ucisk, czas trwania, natężenie i szybkość ruchów  do swoich potrzeb. Jeżeli potrafią tę tajemną wiedzę przekazać partnerowi, to samodzielne odkrywanie przyjemność może przerodzić się we wspólną zabawę.

Pułapką staje się jednak mechanizm przesytu i przyzwyczajenia. Bywa, że kobiety tak intensywnie przywiązują się do konkretnego sposobu stymulacji, że nie są w stanie osiągnąć orgazmu w inny sposób, w tym podczas stosunku z parterem. Pojawia się wtedy także przesyt i nuda, dlatego warto nakierować uwagę na różne fragmenty naszego ciała i powoli przenosić przyjemność na inne obszary.

Seks bez orgazmu to seks stracony

Mit. U kobiet proces dochodzenia do stanu podniecenia jest nieco bardziej złożony niż u mężczyzny. Ważna jest atmosfera stosunku, poczucie bezpieczeństwa, zaufania, bycie adorowaną. Badania jednoznacznie wskazują, że większość kobiet kieruje się w seksie dwoma czynnikami: bliskością emocjonalną i satysfakcją z związku. Seks w swoim założeniu jest formą wyrażania bliskości, złączenia się, nasycenia, rozkoszowania sobą wzajemnie. Już sama świadomość tego, że partner stara się, jest delikatny, uważny uruchamia dwa hormony – wazopresynę i oksytocynę, które wzmacniają uczucie miłości i bliskości. Czyż nie jest to euforią samą w sobie?

Kobieta tez może mieć wytrysk

Prawda. O kobiecej ejakulacji przeczytacie w tekście „Jej wysokość wagina”. Wytrysk to nic innego jak płyn produkowany przez gruczoły odpowiadające męskiej prostacie. Nie jest to mocz, tylko bezbarwna ciecz. Związany jest z silnymi skurczami miednicy. Nie jest on dedykowany wszystkim kobietom, tak samo jak istnieje wątpliwość, czy każda kobieta posiada punkt G.

Kobieta może mieć wielokrotne orgazmy

Prawda. Wiąże się z nim wysoki poziom libido, doświadczenie i otwarcie na doznania oraz wolność od kompleksów. Orgazm ten może ujawniać się po dłuższej przerwie, co kilka minut lub nawet co klika sekund. To co może stać na przeszkodzie, to nadwrażliwość łechtaczki i pochwy po pierwszym orgazmie.  Nie jest to jednak problem, gdyż kobiecie łatwiej jest wrócić do fazy plateau, a kochanek, który potrafi kontrolować wytrysk lub użyje swojej wyobraźni i innych narzędzi, np. wibratora  może pokazać partnerce nową jakość seksu. Tego typu orgazmów doświadcza 1/3 aktywnych seksualnie kobiet. Ciekawostka: także mężczyzna może nauczyć się przeżywać wielokrotne orgazmy ale m.in. o praktyce Carezza  przeczytacie w kolejnych wpisach;)

Co stoi na przeszkodzie w osiąganiu orgazmów?

  1. Kontrola, brak otwarcia się

Co Cię blokuje, aby w pełni otworzyć się przed partnerem? Jakie warunki muszą być spełnione, abyś poczuła się komfortowo?

  1. Samoocena i kompleksy

Zastanów się, czy Twoje kompleksy nie są tylko subiektywnym odczuciem. Porozmawiaj z partnerem o tym, co mu się w Tobie najbardziej podoba i co go podnieca.

  1. Wstyd

Co go wywołuje? W jaki sposób możesz budować atmosferę stosunku, aby wstyd nie stał na drodze do spełnienia?

  1. Wychowanie i wpływy kulturowe

Jak do tematu seksu podchodzili Twoi rodzice, bliskie Ci osoby? A co zaobserwowałaś w swoim dorosłym życiu? Które ograniczające Cię stwierdzenia możesz obalić? Co Ci daje radość?

  1. Nieodpowiedni partner

Jakie cechy powinien posiadać Twój partner, abyś poczuła się swobodnie? Co Ci przeszkadza podczas obecnych kontaktów seksualnych?

  1. Kontekst sytuacji (np. nieatrakcyjne miejsce, zmęczenie, strach przed przyłapaniem na gorącym uczynku)

Co chciałabyś następnym razem zmienić? Przypomnij sobie sytuacje, które najczęściej wspominasz z wypiekami na twarzy?

Najlepsza recepta? Nie nastawiać się na orgazmy, tylko cieszyć się drugą osobą!

Rozgrzewka coachingowa:

Przeskanuj dokładnie swoje ciało. Powoli przechodź przez wszystkie fragmenty ciała, przejdź uważnie od czubka głowy aż po palce u stóp. Zastanów się, które części były kiedyś dotykane, stymulowane, a które zostały pominięte. Co miałabyś ochotę dotknąć, poczuć, czego doświadczyć? Spróbuj się nimi rozkoszować sama lub poproś o to swojego partnera. Zapisz swoje wrażenia.

 

Szkic autorstwa Gustawa Klimta.

 

Komentrze (3)

  1. Bardzo ciekawy artykuł!
    Choć nie rozumiem osób, które mają problem z wyrażaniem swoich potrzeb… Niedawno odkryłem u swojej partnerki filmy o tematyce, której nigdy bym się po niej nie spodziewał. Próby „delikatnego” zbadania tematu skończyły się totalnym fiaskiem. Dlaczego tak ciężko jest sobie wzajemnie komunikować co nas tak na prawdę nakręca? I jak walczyć ze wstydem i uprzedzeniami?

    1. Dlaczego? Myślę, że przyczyną jest fakt, że tym, czego się najbardziej boimy (zarówno kobiety, jak i mężczyźni) jest odrzucenie i brak akceptacji. Powierzenie komuś, nawet partnerowi, wszelkich swoich tajemnic, jest ryzykowne, szczególnie w świecie, w którym żyjemy – gdzie wszystko jest nietrwałe i ulotne. Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach jesteśmy niesamowicie wyzwoleni i nie mamy problemu z własną seksualnością, ale jestem przekonana, że większość ludzi jest przerażona tą sferą i nie potrafi poczuć się w niej swobodnie. Zbyt mocno boimy się, że otoczenie nas wyśmieje i odrzuci.

      1. Dziękuję Wam za dyskusję;) Amelie, to prawda, że lęk przed odrzuceniem jest jedną z najsilniejszych obaw, zarówno w relacjach intymnych, jak i rówieśniczych. Fantazje erotyczne są niezwykle delikatną strefą, gdyż często dotykają naszych nieświadomych bądź jeszcze nierozbudzonych pragnień. Czasami sami siebie przerażamy myślami, o które nigdy wcześniej byśmy siebie nie posądzali. Z drugiej strony czasem oglądamy filmy, czy przeglądamy zdjęcia w internecie z czystej ciekawości. Coś zwróciło naszą uwagę i chcemy zobaczyć, co będzie działo się dalej. Możemy się czymś zainspirować, albo uznać, że to nie dla mnie. Sposobów komunikacji może być wiele. Rozmowa o nowych pomysłach na seks, gra erotyczna, karteczki poprzyklejane w różnych miejscach w domu. A może w ogóle warto odwrócić sytuację i w obecności partnerki wybrać jakiś film? Lub zasugerować wspólne oglądanie? Solidarne pokonanie wstydu i wzajemna rozmowa o swoich różnych fantazjach może okazać się ułatwieniem i przetarciem drogi do głębszych wyznań;) Ważna jest tez wiedza o partnerce, co daje jej przestrzeń i zachętę do otwarcia się. I czy jesteśmy w stanie zaakceptować sytuację, w której ktoś zostanie ze swoją tajemnicą sam? 3mam kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *