259H

Wyobraź sobie sytuację w której Twoje pragnienia są silniejsze od rozumu, a żądzę wywołuje widok jednego konkretnego przedmiotu. W głowie pojawia się wciąż ta sama sceneria, powtarzająca się w kółko jak zdarta płyta. Przywiązanie do tej monotematyczności jest w stanie przyćmić potrzeby naszego partnera, potłuc relację, staranować bliskość, bo fetysz, ten jeden jedyny bodziec jest ważniejszy niż cokolwiek innego. Tak jak wszystko w życiu, także i fetyszyzm ma dwa oblicza. Jednych obezwładnia, drugim dodaje pikanterii i staje się seksualną przekąską. Przyjrzyjmy się mu bliżej.

Fetysz kontrolowany

Nie bez kozery, fetyszyzm należy do zaburzeń preferencji seksualnych. Obiektem pożądania może być dosłownie wszystko: stopa, bransoletka, świeca, fartuszek kuchenny czy stereotypowe już pończochy i szpilki. Świadomie posługuję się w większości kobiecymi atrybutami, gdyż fetyszystami są przeważnie mężczyźni. Fetysz to rytuały, nietypowość, oryginalność. Seks po prawej stronie łózka z zapalną lampką i odpowiednich watów żarówką, tylko w butach lub w przebraniu kowboja. Nie popadajmy jednak w skrajności, gdyż to co dla jednej osoby wydaje się dziwne, dla drugiej może być naturalnym, swobodnym aktem seksualnym. Jeśli dwie osoby o podobnych zainteresowaniach seksualnych odnajdą się na sypialnianych ścieżkach lub jeden z parterów akceptuje zachowanie drugiej i sam potrafi czerpać satysfakcję ze stosunku, to wszystko jest w porządku. Fetysz może być tylko dodatkiem wzmacniającym pożądanie, podkręcającym atmosferę, przyjemnym dla oka bodźcem seksualnym jak koronkowa bielizna. W potocznym słownictwie mówimy, że moim fetyszem jest to czy tamto i nie ma w tym nic groźnego czy zdrożnego. Schody zaczynają się wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie bez konkretnego bodźca funkcjonować ani wejść w fazę podniecenia.

Między fetyszem a parafilią

Parafilia z greckiego oznacza „obok miłości”. Nic bardziej trafnego. W chwili seksualnego uniesienia uczuciem obdarzony jest przedmiot a nie osoba. To on staje się obiektem pożądania, na nim skupiamy naszą uwagę, nie interesują nas potrzeby, prośby ani zachcianki naszego kochanka. Uprawiamy monolog i jest to sztuka jednego aktora. Można powiedzieć, że parafilia to taki fetyszyzm tylko w skrajnym wydaniu. W klinicznym rysopisie, objawia się od co najmniej pół roku i wywołuje wyraźne psychiczne cierpienie. Na myśl przychodzi nam wiele słów kończących się na „filia”, doprowadzających nas do ciarek na skórze: pedofilia, zoofilia, nekrofilia to te najbardziej znane. Nigdy nie zapomnę seminarium z seksuologii podczas którego usłyszałam o mężczyźnie podniecającym się w trakcie zabawy gumowymi dinozaurami. Innym ciekawym przypadkiem jest dendrofilia, czyli fetysz związany z drzewami. Parafilia to nie tylko zachowania, ale także natrętne, nawracające fantazje, wyobrażenia, które zaburzają prawidłowe funkcjonowanie. W innym wydaniu to także odpowiednia oprawa: las, publiczna toaleta, przebieralnia.

Sadyzm i masochizm

Wydawać by się mogło, że w tej kombinacji to masochista jest osobą najbardziej „poszkodowaną”, gdyż teoretycznie z własnej i najczęściej nieprzymuszonej woli cierpi. Jednak to sadysta uznaje zadawanie bólu, upokorzenia, poniżenia za niezbędne do swojej gratyfikacji seksualnej i w ten sposób również wpada w mentalną klatkę z jednym tylko oknem na świat. Cudze ciało staje się przedmiotem w rękach sadysty. Przykładem sadomasochistycznego fetyszu jest urofilia, czyli potocznie tak zwany pissing. Mocz staje się centrum świata. Oblewanie, picie, wąchanie to powszechne zabawy. Podobnym tematycznie wątkiem jest koprofilia, czyli kontakt z kałem. Zupełnie z innej bajki jest asfiksjofilia, w której bodźcem seksualnym jest niedotlenienie w wyniku duszenia się lub bycia duszonym.

Nie twierdzę, że miłość w fetyszyzmie czy parafiliach nie istnieje. Pytanie czy traktujemy partnera przedmiotowo i sprowadzamy go do roli bodźca budzącego podniecenie, czy robimy przestrzeń dla intymności, zaufania, zrozumienia. Świat codzienności i budowania relacji za dnia może być diametralnie odmienny od relacji nocnej, kiedy do głosu dochodzi żądza. Leczenie jest żmudne i wymaga dużego samozaparcia i wglądu w siebie. Polega na próbie rozszerzenia repertuaru zachowań seksualnych a często także na psychoanalizie, dotarciu do przyczyny, momentu wejścia w ten konkretny schemat. Dlatego starajmy się wypływać z naszych bezpiecznych przystani i od czasu do czasu dodawać coś nowego do spektrum naszych łóżkowych zabaw, aby nie zafiksować się na jednym tylko sposobie realizacji przyjemności.

Rozgrzewka coachingowa:

Jakie masz seksualne przyzwyczajenia? Co się powtarza w Twoim seksualnym scenariuszu? Co mógłbyś zrobić następnym razem inaczej?

Jakie jest Twoje spektrum zachowań seksualnych? Co budzi Twoje największe pożądanie?

Czy jest coś co Cię ogranicza, zniewala? Czy jest coś, czym możesz to zastąpić?

Sex-stories.pl

Komentrze (2)

  1. Dobry tekst, ale brakuje mi odpowiedzi na jedno pytanie: czy każdą parafilię należy leczyć, czy tylko tę, która sprawia cierpienie drugiej istocie żywej?

    1. Dziękuję za Twoje pytanie. Możemy rozróżnić seksualność skierowaną na siebie, na zaspokojenie własnych pragnień, posiłkując się przedmiotami, które są dla nas niezbędne do osiągnięcia satysfakcji seksualnej. O ile są to nieożywione, pozbawione emocji przedmioty i żadna ze stron nie jest wykorzystywana ani nie generuje cierpienia, możemy uznać, że jest to indywidualna norma. Jeśli do osiągnięcia stanu pożądania i spełnienia angażowane są zwierzęta lub dzieci, wtedy pojawia się ostracyzm społeczny, poczucie niezrozumienia, inności, frustracja a także konsekwencje prawne. Norma zakłada, że obie strony są świadome i zgadzają się na czynność seksualną. A w tym przypadku występuje nierównowaga i akt wykorzystywania.
      Najczęściej jednak z naszą seksualnością wychodzimy w świat, poznajemy osoby z którymi budujemy bliskie relacje i problem pojawia się wtedy, kiedy sposób realizacji naszych potrzeb jest nieakceptowany, wyśmiewany przez partera/kę. Co więcej, realizacja aktu skupia się na wyzwalającym pożądanie przedmiocie a nie na osobie dlatego właśnie parafilia oznacza „obok miłości”.
      Mnie osobiście w parafilii przeraża mentalny stan uwięzienia w klatce, uzależnienie od jednego bodźca i poczucie niemocy, że inaczej nie potrafię. Choć z drugiej strony, każdy z nas ma swoje preferencje w łóżku, ulubioną pozycję w której zawsze osiąga orgazm, pewne przyzwyczajenia i zazwyczaj też poruszamy się utartymi ścieżkami. Pytanie, czy uwzględniamy potrzeby drugiej osoby i na tym polega różnica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *